Księżycowe dzieci
Księżyc oświetla bladym blaskiem
Bezkresne morze samotności
Na jego brzegach smutne dzieci
Śnią nieprzytomne sny o miłości
Kiedyś, trzymając się za ręce
Po ścieżkach życia wędrowały
Świat się wydawał taki piękny
A usta smaku łez nie znały
Lecz błękit słonecznego nieba
Błyskawic sztylet przebił srogi
I deszcz ulewny bez litości
Zalał do szczęścia wszystkie drogi
Dziś brnąc po kostki w gęstym błocie
Zmierzać ku sobie nie przestają
I choć im oczy pot zalewa
Idą, bo ciągle się kochają
Czy dane będzie im się spotkać?
Czy uśmiech znów rozjaśni twarze?
Na brzegach morza smutne dzieci
Czekają na spełnienie marzeń
Bezkresne morze samotności
Na jego brzegach smutne dzieci
Śnią nieprzytomne sny o miłości
Kiedyś, trzymając się za ręce
Po ścieżkach życia wędrowały
Świat się wydawał taki piękny
A usta smaku łez nie znały
Lecz błękit słonecznego nieba
Błyskawic sztylet przebił srogi
I deszcz ulewny bez litości
Zalał do szczęścia wszystkie drogi
Dziś brnąc po kostki w gęstym błocie
Zmierzać ku sobie nie przestają
I choć im oczy pot zalewa
Idą, bo ciągle się kochają
Czy dane będzie im się spotkać?
Czy uśmiech znów rozjaśni twarze?
Na brzegach morza smutne dzieci
Czekają na spełnienie marzeń
© Wszelkie prawa zastrzeżone